Czeska i Saksońska Szwajcaria – część siódma. Czeski Raj.
Po Zamku Trosky przyszedł czas na „Grubą Skałę”, która znajduje się kilka kilometrów na północ. W Hrubej Skale zatrzymaliśmy się na parkingu tuż przed kościołem, obok kładki prowadzącej do zamku o tej samej nazwie, co miejscowość poniżej. Po wyjściu z auta szybko zorientowaliśmy się, że większość turystów kieruje się właśnie do zamku, a niektórzy krążą po okolicy i główną drogą w kierują się w stronę wzgórza (być może w stronę żółtego szlaku). Jednak nie to było naszym celem, a nawet nie renesansowy pałac wybudowany na skałach w miejscu starszego, średniowiecznego zamku (choć można go zwiedzić i podobno nawet warto). Naszym celem były ścieżki wśród skał.
Idąc od strony kościoła w stronę skrzyżowania, tuż przed ostatnim straganem, po prawej stronie pomiędzy parasolami znajdują się całkiem nieźle ukryte schody w dół i tylko cudem można wypatrzeć znaczek zielonego szlaku.
Schodząc w dół pomiędzy skałami (tu też jest Mysia Dziura, tak jak w Prachowskich Skałach, tyle że nieco szersza) znaleźliśmy się w zupełnie innym świecie. Półmrok, chłodno, wilgotno, potężne skalne ściany wokół nas, prawie pusto, pomimo dużej ilości ludzi na górze. Na dole skręciliśmy szlakiem zielonym w lewo. Do jednej ze skalnych ścian przytwierdzona była tabliczka informująca o wypadku i śmierci dziecka w tym miejscu w latach 80-tych. Później poszliśmy pod górę obok skały zwanej „Adamowe Łoże” i skręciliśmy w prawo w żółty szlak. Tu trasa zmieniła się w ścieżkę leśną – ale wciąż skalistą. Krawędzie ścieżki lekkim skosem prowadziły do urwiska nad wąwozem, którym szliśmy wcześniej. W tym miejscu koniecznie trzeba uważać na dzieci, gdyż pochyły teren aż do krawędzi usłany był śliskimi liśćmi. Można nawet do ostatniej chwili nie zdawać sobie sprawy, że kawałek dalej jest przepaść. Nieco dalej, co zupełnie nas zszokowało, zobaczyliśmy dwójkę biegających w kółko 5-6 letnich dzieci bez opieki. Piętnaście metrów od urwiska, niemal dokładnie nad tabliczką, którą wcześniej widzieliśmy na dole. Dopiero po jakimś czasie zobaczyliśmy wracającego opiekuna, który chyba poszedł „na stronę”. Wyobraźni to on nie miał.

Idąc dalej w dół po około 30 minutach od parkingu (1km) doszliśmy do punktu widokowego po prawej stronie (Zámecká vyhlídka), z którego pięknie widać zamek i znajdujące się pod nim skały. Kolejny punkt widokowy, Mariánská vyhlídka, z jeszcze lepszym widokiem na zamki Hruba Skala oraz Trosky , znajduje się 900 metrów dalej. Z tego ostatniego miejsca można jeszcze zejść kilkadziesiąt metrów schodami do symbolicznego cmentarza alpinistów, którzy zginęli podczas wypraw.

Idąc dalej żółtym szlakiem być może udałoby się przedostać nieoznaczoną ścieżką w prawo do drogi a tam już do szlaku niebieskiego, ale byłby to po prostu długi spacer przez las, a następnie drogą. Postanowiliśmy nie sprawdzać tego i wrócić znacznie ciekawszą trasą – tą samą, którą przyszliśmy. Będąc już w okolicach schodów prowadzących do parkingu przeszliśmy się jeszcze kilkaset metrów lasem w dół, wśród skał, skąd widać z dołu mury zamku, po czym wróciliśmy na parking.

Mariánská vyhlídka. Hrubá Skála a w tle zamek Trosky.
Cała wycieczka zajęła nam półtorej godziny i przeszliśmy prawie trzy kilometry. Hrubá Skála bardzo nam się spodobała, szczególnie dla dzieci było to fantastyczne miejsce. Nie było też oblegane przez tłumy turystów. Zgodnie doszliśmy do wniosku, że jak na razie zajmuje drugie miejsce tuż za Prachowskimi Skałami i tak samo chcielibyśmy tam jeszcze kiedyś wrócić.
