Wyspa Sobieszewska: trzy lata z rzędu – część siódma.
Tym razem trochę modnej ostatnio „eksploracji”. Na Wyspie Sobieszewskiej znajdowała się kiedyś jednostka wojskowa – 23 dywizjon rakietowy Obrony Powietrznej. Została ona założona w 1963 roku i funkcjonowała do 2001 roku.
Schron stacji naprowadzania rakiet
Prawdziwą gratką dla miłośników eksploracji opuszczonych obiektów, a raczej dla takich amatorów jak ja, jest schron przypominający bunkier. Dowiedziałem się o jego istnieniu przeglądając zdjęcia satelitarne w Google Earth. Moją uwagę zwrócił okrąg w środku lasu i szybko znalazłem zdjęcia i informacje co tam się znajduje. Dowiedziałem się nawet od żony, że gdy była mała, na wczasach na wyspie jej tata został tam zatrzymany podczas spaceru w lesie.

Widoczne na mapie okręgi to zarośnięta już droga wokół betonowej budowli przypominającej bunkier. Uzbrojony w diody dwóch smartfonów postanowiłem zerknąć, co jest w środku. Na razie samemu. Obiekt okazał się bardzo duży, czego się nie spodziewałem. W środku, po przejściu przez wąski korytarz, doszedłem do pomieszczenia, z którego przechodziło się do kolejnych dwóch, a w sumie naliczyłem ich 10 jeśli nie więcej. Wewnątrz widoczne są jeszcze (oprócz rysunków wykonanych przez wandali) napisy na ścianach z instrukcjami dla żołnierzy, np. jak postępować w razie skażenia, opisy niektórych pomieszczeń, np. „Strefa ochronna – brudna”. Jedno z pomieszczeń zamieszkiwały nietoperze, a w innym znalazłem koc termiczny i fotel. Na końcu znajdowało się wąskie wyjście prowadzące na szczyt wzniesienia – bezpośrednio nad schronem. Na górze natomiast, już na zewnątrz, stał stolik i leżak. W środku było jeszcze przynajmniej jedno wyjście, ale częściowo zasypane).

Ogólnie schron jest w dobrym stanie i chodzenie po nim nie stanowi żadnego zagrożenia, ale pewne elementy wystroju i napisy świadczą o tym, że gromadzą się tam różni ludzie i trafienie na nich może okazać się niezbyt przyjemne. Tym bardziej, że byłem tam trzy lata pod rząd i za każdym razem wyposażenie zmieniało położenie, zmieniał się też układ stosu cegieł w środku, a górne wejście zostało całkiem odkopane. Dlatego też dopiero po przekonaniu się, że jest tam pusto, odważyłem się zabrać tam starszą córkę. Żałowałem tylko, że nie mieliśmy lepszego oświetlenia i aparatu, a tylko starego Samsunga S5. Poniżej krótki film z przejścia przez cały schron, niezbyt dobrej jakości, ale widać że to interesujące miejsce.
Koszary i sztab.
Kilkaset metrów na zachód od schronu znajdowały się sztab i koszary. W budynkach tych, wydzierżawionych od wojska, powstał ośrodek wypoczynkowy „Alma 2”. Niestety, podobno na skutek konfliktu pomiędzy dzierżawcą a właścicielem, ośrodek zamknięto, a budynki zaczęły niszczeć.

Kiedy trafiliśmy tam po raz pierwszy, w 2016 roku, wyglądało to koszmarnie. Podniszczone budynki bez okien, porozrzucane elementy wyposażenia, jak umywalki, rozbite szkło i liczne ślady wandalizmu.

Rok później wyczytaliśmy, że teren został sprzedany i coś tam będzie robione. Teren został ogrodzony, a na miejscu pracował ciężki sprzęt. Myśleliśmy, że robią remont, tymczasem w 2018 roku w miejscu budynków zobaczyliśmy to:

Tak więc po koszarach nie ma już śladu, ale warto obejrzeć sobie schron. Nieco na północ, bliżej wydm, znaleźliśmy jeszcze jeden schron, mały i ale zasypany. Być może więc na Wyspie Sobieszewskiej są też inne mniejsze budowle wojskowe.
W ostatnim wpisie cała galeria zdjęć z tego miejsca.