Wyspa Sobieszewska: trzy lata z rzędu – część trzecia.
Co moglibyśmy robić na Wyspie Sobieszewskiej? Oczywiście spacerować i jeździć na rowerach. Tym bardziej, że są tam aż dwa rezerwaty – Ptasi Raj i Mewia Łacha.
Nasze plany, oprócz krótszych spacerów, zakładały piesze przejście do obu rezerwatów, przejście przez całą długość plaży od wejścia nr 1, oraz wycieczkę rowerową dookoła wyspy. Udało nam się wykonać cały plan, nawet trzykrotnie, choć za każdym razem inaczej.
Ptasi Raj
Pierwszy rezerwat który odwiedziliśmy to Ptasi Raj. Podjechaliśmy samochodem do przystani „Ptasi Raj”. Jest tam dość duży parking, a z niego można kierować się w stronę rezerwatu na skróty przez las, albo szeroką ścieżką na północ, gdzie po 150 metrach dochodzi się do rozwidlenia. Prosto idzie się w stronę grobli (o czym później), a w prawo idzie się w stronę Ptasiego Raju i morza. Idąc w prawo wchodzi się w las i po około kilometrze dochodzi się do rozgałęzienia z tablicą informacyjną. Tam właśnie skręca się w lewo do rezerwatu.

Początkowo szliśmy szeroką ścieżką wzdłuż jeziora Karaś. Po lewej weszliśmy na pierwszą drewnianą wieżę widokową (z widokiem na jezioro), a po około kilometrze doszliśmy do najbardziej wysuniętego na zachód punktu trasy. Niedaleko znajduje się druga wieża z widokiem na jezioro Ptasi Raj. Po kilku drewnianych mostkach ścieżka skręciła z powrotem na wschód i szliśmy równolegle do poprzedniego odcinka. Ta część lasu jest zupełnie inna. Jest gęściej, ścieżka jest wąska i zarośnięta. Kolejny kilometr – i wróciliśmy na główną ścieżkę prowadzącą z parkingu nad morze. Zamiast wrócić do auta poszliśmy jednak w stronę Bałtyku, a później obok byłych koszar wojskowych, które zasługują na osobny wpis. Cała nasza trasa miała więc aż 8 kilometrów, zamiast planowanych trzech.

Rezerwat warto zobaczyć będąc na wyspie, choć nie jest to miejsce, w którym koniecznie trzeba być. Jest to po prostu ciekawy spacer przez las, miejscami z widokiem na jezioro (raczej z wieży niż ze ścieżki). Na pewno jest to ciekawa wycieczka dla miłośników ptaków – jest ich tam ponad 200 gatunków.
Samo przejście przez jego teren to nieco ponad 2 kilometry. Niestety jest tam bardzo dużo komarów. Idąc północną ścieżką musieliśmy dosłownie biec, inaczej momentalnie obsiadały nas dziesiątki owadów. Podczas ostatniego wypadu spryskaliśmy się mocno 40-procentowym deetem i to pomogło. Komary nas nie pogryzły, ale to nadal średnia przyjemność iść w chmarze insektów, widząc, że każdy z nich tylko szuka miejsca, gdzie mógłby zaatakować.
W czasie ostatnich wczasów wybraliśmy się w stronę Ptasiego Raju plażą, pieszo z hotelu. To miała być część naszego planu przejścia całej wyspy plażą. Nie udało się to do końca, ponieważ końcowa część plaży objęta jest rezerwatem i nie wolno tam wchodzić. Skręciliśmy więc do lasu, ale na wejście do samego Ptasiego Raju nie mieliśmy już ochoty ze względu na komary.
Ptasi Raj – grobla
Miejscem naprawdę wartym zobaczenia jest kamienna grobla oddzielająca jezioro Ptasi Raj i Wisłę Śmiałą. Dochodzi się do niej z przystani Ptasi Raj (ścieżka ma około kilometr) i koniecznie trzeba się tam wybrać. Nawet pomimo atakujących bąków. Przed samą groblą jest barierka i ostrzeżenie o niebezpieczeństwie, ale przy dobrej pogodzie da się tam wejść, aż do małej zapory 100 metrów dalej, nad którą znajduje się budka uniemożliwiająca przejście. Jest tam dobry widok na jezioro po prawej, oraz na Wisłę Śmiałą i przystań po lewej.


Nad groblę wybraliśmy się spacerem prosto z hotelu (5 km w jedną stronę). Ponieważ był upał i nie chciało nam się wracać, w połowie drogi powrotnej zamówiliśmy melex, który w sezonie jest wybawieniem dla zmęczonych turystów (reklama z numerem telefonu na każdym słupie).